Kiedy w zeszłym roku Honor po raz pierwszy wspomniał o telefonie z robotem, nie uwierzyłem im na słowo. Myślałem, że to tylko chwyt marketingowy mający na celu odwrócenie uwagi od nudnych szklanych płytek, które robili wszyscy inni. Ale w marcu na Mobile World Congress odebrałem prototyp. Szturchnąłem go. To zmieniło moje zdanie. To jest prawdziwa rzecz. Teraz pozostaje tylko czekać na prezentację w trzecim kwartale na rynku chińskim.

Zaprezentowali go na Festiwalu Filmowym w Cannes. Pozowali przed kamerami, zrobili sobie selfie i wygłosili głośne oświadczenie.

Jeszcze nie gotowy

Z telefonem wszystko jest mniej więcej jasne.

A co z prawdziwym humanoidalnym robotem? Dużego, chodzącego, który zadebiutował na tej samej wystawie? Nie wstrzymuj oddechu. Nie ma planów wypuszczenia go dla masowego konsumenta w najbliższej przyszłości. Wygląda na niedokończony. Być może celowo.

Ale sam telefon to dość dziwna rzecz.

Pośród szeregu drobnych aktualizacji i zmian koloru obudowy Honor zdecydował się stworzyć telefon, który porusza się.

Przesuń pokrywę do góry. I oto jest. Ramię robota. Ze stabilizatorem. Z kamerą. Pokaż jej dłoń. Obróć pędzel. Mechanizm wysuwa się niczym wąż węszący powietrze. To kieszonkowy pokaz mechaniczny.

I nie jest to tylko trik imprezowy.

Stabilizator utrzymuje ramę w poziomie. Płynne śledzenie. Raz widziałem go „tańczącego”. Nie do muzyki, ale w odpowiedzi na ruch. Podążał za mną. A potem zrobił coś dziwnego. Program AI przeskanował mnie od stóp do głów. Docenił mój wizerunek. I powiedziała, że ​​dobrze wyglądam. Zaskoczony?

Ale prawdziwym testem nie są chipy, ale materiał wideo.

W pogoni za autorami treści

Kto tego potrzebuje? Blogerzy. YouTuberzy. Dla tych, którzy już noszą stabilizatory ręczne, takie jak DJI Osmo. Po co kupować telefon z wysuwanym ramieniem, jeśli obraz jest niewyraźny?

Honor to rozumie.

Potrzebowali mocy. Nie tylko cechy. I prestiż.

Dlatego nawiązali współpracę z ARRI.

Dla tych, którzy nie wiedzą, ARRI była firmą, która stworzyła kamery do filmów, które oglądałeś w kinach od dziesięcioleci. Robili to od 1917 roku, na długo przed pojawieniem się iPhone’a, a nawet zanim większość filmów miała dźwięk. Wysoka klasa. Poważny film.

David Bermbach, szef ARRI, nazwał smartfony „poważnym narzędziem do profesjonalnego kręcenia filmów”. Odważne stwierdzenie w odniesieniu do urządzeń, z których korzystamy, czekając w kolejce po kawę. Według niego podstawowe technologie obrazowania firmy ARRI znajdują się teraz wewnątrz konsumenckich smartfonów. Integracja bezpośrednia. Nie tylko filtr.

Jeśli im się to uda.

Jeśli ramię się nie złamie. Jeśli obiektyw spełni oczekiwania ARRI, twórcy treści rzeczywiście będą w stanie wyeliminować potrzebę posiadania osobnej torby na aparat.

Niesamowity?

Może.

Ale na pewno nie jest nudno. Nadchodzi jesień. Miej oczy otwarte. Branża nigdy nie widziała takiej premiery telefonu. Czy byłbyś zainteresowany? Najprawdopodobniej nie. Dopóki nie dowiesz się więcej.