Najprawdopodobniej właśnie teraz piszesz ten tekst. Trudno wyobrazić sobie świat bez fizycznego interfejsu umożliwiającego interakcję z komputerem. Większość z nas porusza się po Internecie, wpisując adresy URL bezpośrednio w pasku adresu. Nie tylko klikamy. Drukujemy.

Pisanie na klawiaturze jest umiejętnością nabytą. Prawdopodobnie nauczyłeś się tego w szkole podstawowej. Jest to kluczowa umiejętność wymieniona w większości CV. Bez tych kluczy fizycznych komunikacja między przyjaciółmi, firmami i rodzinami byłaby wolniejsza i mniej usprawniona.

Tarcie podczas pisania na smartfonach

Nawet smartfony są teraz wyposażone w małe fizyczne klawiatury. Pomyśl o urządzeniach takich jak wczesne BlackBerry lub telefony z wysuwaną klawiaturą. Koncentrują się na wprowadzaniu tekstu.

Porównaj to ze standardową klawiaturą numeryczną trzy na cztery. Każdy klawisz numeryczny zawiera co najmniej trzy litery. Aby wpisać słowo „kot”, należy trzykrotnie nacisnąć klawisz „2”. To działa. Dla niektórych jest to skuteczne. Zobacz, jak ktoś szybko pisze w pociągu. To jest umiejętność.

Dla innych jest to niewygodne. To trwa zbyt długo. Aby rozwiązać ten problem, opracowano miniaturowe klawiatury QWERTY. Zapewniają kompletny układ. Ale tworzą nowy problem.

Problem z rozmiarem palca

Na małych ekranach klawisze są małe. Osobom o dużych palcach trudno jest precyzyjnie uderzać we właściwe klawisze. Lekki nacisk na maleńką plastikową siateczkę powoduje podrażnienie. Prowadzi to do literówek. To Cię spowalnia.

Producenci szukali innego rozwiązania. Stworzyli wirtualne klawiatury laserowe. Te urządzenia łączą się z Twoim telefonem. Wyświetlają pełnowymiarowy układ QWERTY na dowolnej płaskiej powierzchni.

Ale jak to właściwie działa? I czy działa na tyle dobrze, że może zastąpić klawisze fizyczne?

Rzeczywistość sprzętowa

Zwykłe klawiatury to w zasadzie małe komputery same w sobie. Jeśli rozbierzesz jeden, znajdziesz procesor i obwody odzwierciedlające elementy wewnętrzne głównego komputera. Poniżej każdego klawisza znajduje się siatka. Naciskasz, a przełącznik zamyka się i przepływa niewielki prąd elektryczny. Wbudowany procesor analizuje ten sygnał i przesyła go do komputera poprzez USB lub Bluetooth. To mechaniczne. To przewidywalne. To jest sprzęt.

Wirtualne klawiatury laserowe pozbywają się tego wszystkiego. Żadnych przełączników. Brak ruchomych części. Tylko światło.

Projekcja interfejsu

Urządzenie wykorzystuje czerwony laser diodowy do wyświetlania układu QWERTY na płaskiej, nieodblaskowej powierzchni. To nie magia. To jest optyka. Wiązka lasera przechodzi przez dyfrakcyjny element optyczny (DOE) – mikroskopijny szablon klawiatury – a specjalne soczewki powiększają ten obraz do czytelnego rozmiaru. Widzisz klucze. Ale nie możesz ich poczuć.

Sama ta projekcja nic nie robi. To tylko zdjęcie. Aby było funkcjonalne, urządzenie musi wiedzieć, gdzie dokładnie palce naciskają przypisane klawisze.

Śledzenie danych wejściowych

Tutaj robi się ciekawie. Urządzenie emituje cienką płaszczyznę niewidzialnego światła podczerwonego (IR) równoległą do powierzchni, wiszącą zaledwie milimetry nad wyświetlanymi klawiszami.

Kiedy piszesz, Twoje palce przerywają tę wiązkę podczerwieni. Czujnik CMOS rejestruje pozycję. Układ, zwany rdzeniem przetwarzającym interfejs wirtualny, analizuje, z którą częścią obrazu klawiatury wchodzisz w interakcję. Konwertuje te dane przestrzenne na naciśnięcia klawiszy i wysyła polecenie do komputera.

To nie jest pieczęć. To jest śledzenie.

„Prosty obraz klawiatury do niczego nie doprowadzi — coś musi przeanalizować wprowadzane informacje”.

Ograniczenia praktyczne

Jak zatem korzystać z wirtualnej klawiatury laserowej? Nie „używasz” go w tradycyjnym sensie. Masz interakcję z projekcją. Ale są pewne niuanse. Powierzchnia musi być nieodblaskowa. Wydrukuj na szklanym stole lub w błyszczącym czasopiśmie, a obraz się rozmyje. Potrzebujesz matowej powierzchni.

Płaszczyzna podczerwieni jest również wrażliwa. Jeśli twoje ręce są zbyt wysoko, czujnik traci sygnał. Jeśli światło otoczenia jest zbyt jasne, będzie to zakłócać działanie czujnika CMOS. A ponieważ nie ma reakcji dotykowej, piszesz na ślepo na duchu.

To jest mądra inżynieria. Ale czy jest to praktyczne w codziennym użytkowaniu? Najprawdopodobniej nie. To jest nowe. Imprezowa sztuczka. Rozwiązanie szukające problemu. Technologia działa. Nauka jest zdrowa. Ale jeśli nie próbujesz pisać na skale na środku pustyni, lepiej będzie, jeśli użyjesz zwykłej klawiatury mechanicznej.

Jak prawidłowo korzystać z wirtualnej klawiatury laserowej

Samo urządzenie jest zwodnicze. Wygląda jak gadżet z przyszłości: elegancki i na tyle mały, że zmieści się w kieszeni wraz z paczką gum. Urządzenie waży około dwóch uncji (56,7 grama), co zapewnia przenośność bez dużych rozmiarów. Ale ta obietnica rozprasza się w momencie, gdy spróbujesz użyć jej w rzeczywistych warunkach.

Nie możesz po prostu zabrać go do autobusu i pisać na kolanach. Iluzja wymaga pewnych warunków. Urządzenie wyświetla czerwony laserowy obraz pełnowymiarowego układu QWERTY — zwykle 60 lub więcej klawiszy — ale powierzchnia pod spodem ma kluczowe znaczenie. Powinien być płaski, nieprzezroczysty i nieodblaskowy. Skieruj go na swoje dżinsy, a czujniki urządzenia zostaną zdezorientowane. Skieruj go na błyszczący stół, a to nie zadziała. Technologia opiera się na śledzeniu położenia palców na stabilnym tle.

Po znalezieniu idealnej matowej powierzchni połączenie zostaje nawiązane. Większość urządzeń łączy się z urządzeniami PDA, smartfonami lub laptopami za pośrednictwem bezprzewodowej technologii Bluetooth. Kabel USB jest opcją, ale połączenie bezprzewodowe jest standardem w przypadku przenoszenia tych urządzeń. Naciśnięcia klawiszy są rejestrowane w dowolnym otwartym programie — w poczcie e-mail, edytorze tekstu, w polach wprowadzania tekstu — tak samo, jak na klawiaturze fizycznej.

Brakuje jednak reakcji dotykowej. Żadnych kliknięć. Żadnych kliknięć. Tylko uczucie naciskania palców na gładką, nieustępliwą powierzchnię. Przyzwyczajenie się do pisania bez mechanicznego oporu przełączników wymaga praktyki. Musisz nauczyć się ufać projekcji.

„Klawiatura laserowa otrzymuje aktualizację przez USB, ale nadal jest trudna w obsłudze.”

Krzywa uczenia się jest prawdziwa. Wielu użytkowników ma trudności z przyzwyczajeniem się do braku fizycznego przemieszczania klawiszy. Na początku wydaje się to niedokładne. Nowość interfejsu w stylu science-fiction szybko się zaciera, gdy próbujesz trafić w konkretną literę, nie patrząc na swoje ręce, które w rzeczywistości unoszą się nad upiornym obrazem.

Źródła cytowane w poprzednich raportach podkreślają ograniczenia techniczne. Urządzenia wykorzystują czujniki optyczne do śledzenia położenia palców, co wymaga stałego oświetlenia i tekstury powierzchni. Kiedy otoczenie się zmienia – powiedzmy, przechodzisz z cichego biurka do ruchliwej kawiarni – użyteczność znika.

Sprzęt ewoluował, a niektóre modele dodały łączność USB i Bluetooth, ale podstawowe wrażenia pozostały takie same. Jest wygodnie, dopóki nie stanie się niewygodne. Nosisz go do awaryjnego pisania, co nigdy nie działa tak, jak tego oczekujesz.

Lumio.com i Golan Technology udokumentowały doświadczenia użytkowników, zwracając uwagę na rozbieżność pomiędzy szumem marketingowym a rzeczywistością fizyczną. Bonnie Cha z CNET zwróciła uwagę na problemy z łącznością Bluetooth, a Jason Chen z Gizmodo zauważył, że nawet po aktualizacji sprzętu podstawowy problem z użytecznością nadal występował.

To sprytna sztuczka ze światłem i logiką. Ale światło może się rozproszyć. Światło może zostać odbite. A logika się załamuje, gdy palce nie czują klawiszy, które naciskają.